Blog > Komentarze do wpisu

Mój język niemiecki

Zwykłem mawiać, że uczyłem się języka niemieckiego przez siedem i pół roku i umiem w nim wypowiedzieć siedem i pół zdania - z czego bez najmniejszego zająknięcia czy śladu wahania jedynie zdanie "Ich heiBe Paweł Kostrzewa und ich bin heute unvorbereitet".

Kilka lat po zakończeniu długotrwałej i w sporej mierze redundantnej (urok nauki od podstaw w podstawówce, po czym nauki od podstaw w szkole ponadpodstawowej, po czym na poziomie początkującym na studiach) nauki, nie mając żadnej styczności z językiem, nagle zacząłem symultanicznie tłumaczyć fragmenty piosenek na niemiecki (najdłuższy fragment zawierało "Gestern Tag" Beatlesów, ale milej wspominam "Wir allen leben in das gelbe U-Boot, gelbe U-Boot").

A teraz, gdy moje kręte drogi życiowe sprawiły, że zacząłem spędzać czas w Niemczech, zdumiałem się jak łatwo mi się w tym języku tworzy zdania - jak już tylko zignoruję jakiekolwiek starania o użycie poprawnych derdiedas'ów przed rzeczownikami (pewnego dnia w jednym złożonym zdaniu powiedziałem i "der Kabel" i "das Kabel" i nawet "die Kabel" i nijak nie zachwiało to mą opinią, że nieźle się w tym języku komunikuję).

Poza tym bowiem niemiecki jest prosty niczym angielski: nie ma odmiany przez przypadki, liczbę mnogą oznacza się pojedynczą literką na końcu słowa ("n" zamian angielskiego "s"), struktura zdania jest banalna i zawsze taka sama (przydaje się pamiętać, że gdy czasownik jest złożony, to druga jego część powinna znajdować się na końcu zdania, ale w ferworze rozmowy zdarza mi się to ignorować, zwłaszcza gdy w zdaniu złożonym pod koniec zdania mógłbym nie pamiętać czego druga część czasownika tyczyła).

Słownictwo jest równie proste: wszystkie nieznane słowa należy zastępować polskimi (np. dach) lub angielskimi, zmieniając w nich jakąś głoskę ("Feuer!") lub jeszcze lepiej dodając do niego "ch" i też się jest zrozumianym (z jednym wyjątkiem; "ASAP", czyli "As Soon As Possible" nie należy tłumaczyć w ten sposób, bo gdy się mówi "Wie schön wie möglich", to się ludzie dziwnie patrzą).

Ba, zdarzyło mi się nawet usłyszeć od Niemki, że nieźle mówię po niemiecku, uzupełnione pytaniem, czy długo już jestem w Niemczech. Mocno się zdziwiła, gdy usłyszała, że półtora tygodnia (choć było to formalnie prawdą, powinienem był dodać, że bywałem tam wcześniej: dwa i pół dnia we wrześniu, dwa i pół dnia w czerwcu, po trzy godziny w 2014, 2013, 2012, 2008, 2007, 1994 i 1992 oraz pół dnia w 1991 roku. W sumie uzbierałby się jeszcze dodatkowy tydzień).

Ta niespodziewana lekkość w "szprechaniu" oraz owa uwaga od wieloletniej Niemki sprawiły, że zacząłem się zastanawiać nad mą edukacją i zastanawiać się nad tym, czy nie zawdzięczam tego memu germaniście z liceum. To był straszny ciapciak (co przyzna każdy jego uczeń; większość z nich pewnie po dziś nosi w głowie jakieś związane z tym anegdotki), ale najwyraźniej mimo tego był w stanie mnie nauczyć niemieckiego (zasługę przypisuję jemu, bo w podstawówce nie poszliśmy tak daleko z materiałem, a na studiach niemiecki miałem przez jeden semestr, przy czym przychodziłem na niego raz w miesiącu, by zaliczyć jakiś sprawdzian) i swym buddyjskim spokojem oswoić mnie z mową najeźdźcy.

Albo to, albo tyle się nauczyłem oglądając na początku lat 90-tych ubiegłego wieku niemieckie filmu erotyczne w telewizji satelitarnej. Prawdę mówiąc nie wiem, które z tych wyjaśnień jest bardziej prawdopodobne...

niedziela, 04 grudnia 2016, nieuczesany23

Polecane wpisy

  • Mój portfel

    Mój portfel jest gruby tylko dzięki wypychającym go kartom kredytowym , w większości do cna wyczerpanym.

  • Moja grafomania

    Wygląda na to, że moja grafomania * ma swoją pojemność. Nie widać tego po wpisach na blogach, bo rzadko one ją przekraczają, ale gdy zdarza mi się pisać dłuższe

  • Mój naturalny rytm życia

    Jak pokazują ostatnie doświadczenia, mój naturalny rytm życia kształtuje się następująco: - gdy mam możliwość rano dłużej pospać, to jestem typową "nocną sową"

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2017/04/02 20:00:26
Coś wiem na ten temat ;) Do tej pory pamiętam moje "wysiłki" z liceum w kwestii nauki języka niemieckiego z liceum. Prawda jest taka, że trzeba lubieć naukę, by rzeczywiście przynosiła ona rezultaty. Teraz uczę się hiszpańskiego na kursie. Robię to z własnej woli, nie jak w szkole, i od razu widać efekty.
-
2017/04/05 23:49:16
Opanowanie języka jest efektem odpowiednio wielkiej włożonej w to pracy (słynne dziesięć tysięcy godzin), modyfikowanej przez indywidualnie predyspozycje genetyczne. Jestem przekonany więc, że jeżeli się ma odpowiednio wielką motywację lub znajdzie się w (nie)odpowiednich okolicznościach, można tego dokonać i bez lubienia nauki owego języka. Z doświadczenia wnioskuję jednak, że chęć znacząco poprawia intensywność i regularność nauki w pozostałych przypadkach.

  EVEN MORE OF ME:

  NIEUCZESANY
  MYŚLI NIEUCZESANEGO
  NIEUCZESANY CZYTA
  NIEUCZESANY OGLĄDA
  NIEUCZESANY SŁUCHA